Chiński rynek internetowy jest wyjątkowo trudnym obszarem rywalizacji dla globalnych liderów. Przywiązanie do lokalnej kultury oraz duży wpływ władz (cenzura) premiują lokalnych graczy, którzy na razie z rzadka wchodzą na inne rynki. Czy chińscy giganci internetowi mają ambicje zaistnienia na rynku globalnym?
Internetowi giganci tacy, jak Google, Facebook, Amazon, Twitter nie mają lekkiego życia w Chinach. Chińskie władze cenzurują aktywność swoich obywateli w sieci przy współpracy firm internetowych. Dla wielu przedsiębiorstw o amerykańskim rodowodzie, takie działanie jest nie do zaakceptowania, ze względów ideowych, ale również biznesowych (presja opinii publicznej, konsumentów i inwestorów giełdowych). Takich oporów nie mają firmy chińskie, dla których współpraca z silnym ośrodkiem władzy jest rzeczą naturalną, a pojęcie wolności obywatelskich zdaje się być ideą importowaną, pochodzącą z innego kręgu kulturowego.
W efekcie kontrowersji związanych z cenzurą w Chinach nie ma lokalnej wersji wyszukiwarki Google, zablokowany jest Facebook i Twitter, a na rynku ecommerce eBay ustąpił pola lokalnemu graczowi. Przez kilka lat blokowana była również Wikipedia. W efekcie Państwie Środka karty rozdają Baidu (główna usługa wyszukiwarka) i Alibaba (lider ecommerce) i Tencent (gry i komunikator internetowy). Dobra pozycja tych firm nie oznacza jednak, że skupiają się one jedynie na spokojnym liczeniu zysków.
Chińczycy również lubią dzielić się informacjami o swoim życiu na lokalnym klonie Twittera (Weibo), a ostatni zaczęli również masowo korzystać z platformy Weixin, łączącej funkcjonalności internetowego czatu i serwisu społecznościowego na wielu urządzeniach (komputer, tablet, smartfon). W Weibo zainwestowała grupa Alibaba, za Weixin stoi Tencent – co zapowiada ostrą rywalizację na chińskim rynku.
Ciekawszym pytaniem wydaje się jednak kwestia, czy chińscy liderzy, którzy mają ogromny potencjał finansowy (Tencent w 2011 r. osiągnęło przychody ponad 4,5 mld USD, przy zysku ok. 2 mld USD), zaczną aktywniej interesować się rynkiem globalnym. Na razie dynamika rynku chińskiego jest na tyle duża, że środki opłaca się inwestować na miejscu, ale być może w przyszłości rozwój będzie wymagał inwestycji w innych regionach świata.