Ktoś kiedyś powiedział, że biznes można robić dosłownie na wszystkim. Powiedzenie to jak ulał pasuje do tego co dzieje się obecnie w Wielkiej Brytanii, gdzie jak grzyby po deszczu wyrastają firmy zajmujące się prowadzeniem … cmentarzy dla zwierząt. Kulisy tego dość „makabrycznego” biznesu zostały opisane przez dziennikarzy BBC. Okazuje się, że zapotrzebowanie na rynku na tego typu usługi rośnie nieprzerwanie od dłuższego już czasu…
Penny Lally jest 71–letnią Brytyjką, która prowadzi firmę o nazwie Penwith Pet Crematorium. Firma zajmuje się organizacją pochówków zwierząt domowych na prywatnym cmentarzu. Usługa obejmuje tradycyjny pogrzeb lub też uprzednią kremację zwłok w firmowym krematorium. Tygodniowo grzebanych jest około 200 zwierzaków, co stanowi wzrost o 100% w stosunku do liczby pochówków sprzed dziesięciu lat. Ceny usług zależą oczywiście od rodzaju zlecenia. Za kremację chomika trzeba zapłacić 42 funty, dużego psa około 190 funtów, podczas gdy za konia już 900 funtów. Firma posiada także zezwolenie na grzebanie zwłok ludzkich. Coraz częściej bowiem właściciele pupilów życzą sobie być pochowani po swojej śmierci w ich towarzystwie. Koszt kremacji ciała ludzkiego wynosi 1500 funtów.
Jak mówi Penny Lally cyt. „sama chcę być pochowana na moim cmentarzu, gdzie z jednej strony spoczywa już mój mąż z którym zakładałam firmę, a z drugiej strony nasz ulubiony kucyk, który towarzyszył nam przez wiele lat”. Jak przyznaje pani Lally, pomysł na prowadzenie takiego a nie innego biznesu zrodził się spontanicznie, gdy wraz z mężem stali się w 1988 roku właścicielami prawie 2,5 hektarowej posiadłości. Zauważyli, iż wielu właścicieli zwierząt domowych chciałoby się pożegnać ze swoimi ulubieńcami w sposób bardziej formalny i uhonorować godnym pochówkiem zwierzęta, które często funkcjonowały na prawach członka rodziny. „Te obserwacje oraz nasze własne odczucia sprawiały, że postanowiliśmy założyć naszą firmę”–dodaje Lilly.
W Wielkiej Brytanii działa obecnie około 50 podmiotów, które zajmują się podobną działalnością. Jednak to nie Brytyjczycy, ale Amerykanie byli prekursorami w tej dziedzinie. W USA przemysł (o ile można tak to określić) funeralny nastawiony na obsługę właścicieli zwierząt domowych jest już od dawna dobrze prosperującą gałęzią gospodarki. Według działającej w USA profesjonalnej organizacji Pet Loss Professionals Alliance (PLPA) zrzeszającej tego typu firmy, średni roczny dochód jednego przedsiębiorstwa z tej branży wyniósł ponad 860 tysięcy dolarów. W USA powstają już nie tylko firmy zajmujące się kremacjami i pochówkami, ale także takie, które prowadzą … hospicja dla zwierząt. Okazuje się, że wiele osób pragnie zapewnić swoim ulubieńcom nie tylko godne pożegnanie, ale także są skłonni wydawać niemałe kwoty na to, aby zwierzęta mogły odejść bez bólu i niepotrzebnych cierpień.
Czy w naszym kraju podobny ”biznes” miałby szanse powodzenia? Zapraszam do dyskusji.